Lily spała w najlepsze. Nie chciałam jej budzić, albo po prostu nie chciałam z nią teraz gadać bo bałam się, że zaczniemy się kłócić. Zeszłym na dół i wstawiłam wodę na herbatę. Chciałam jakoś miło zacząć ten dzień. Zabrałam się za robienie kanapek.
- Hej.. - usłyszałam zaspany głos Lily w drzwiach.
- Hejka. Siadaj śniadanie już gotowe. - oznajmiłam.
Usiadłyśmy do stołu. Jadłyśmy w całkowitej ciszy. Nagle telefon Lily wydał dźwięk przychodzącego sms-a.
- To od Luka!!! - oznajmiła cała w euforii.
- O.. Co ci napisał?
- Hej mała! Dzisiaj, 18:00 koło parku przy Dark Side. Będziesz? - przeczytała mi wiadomość.
- Dark Side?! Serio! - spytałam nie kryjąc oburzenia.
To był klub dla niegrzeczny chłopców. Bywali tam najlepsi z najgorszych! Niezle miejsce na randkę, nie ma co.
- Jejku.... Spokojnie mamo!
- Rób co chcesz... Ale uważaj na siebie!
Dalsza część poranka minęła nam w milszej atmosferze. Pożyczyłam, zamałą mi już sukienkę, Lily. Wyglądała w niej świetnie.
- Zrobimy tak. Zadzwonię do ciebie od razu jak dojdę na miejsce i będę z tobą gadać aż Luke nie przyjdzie. Po wszystkim też zadzwonię. Dobrze? - zaproponowała kiedy zmywałyśmy naczynia.
- Okay...
- No dzień dobry! - usłyszałyśmy w drzwiach.
Tata wrócił wcześniej z delegacji. Od razu poszłam go przytulić na powitanie.
- Zróbcie mi kawę, ja idę się przebrać i zaraz pogadamy.
Wzięłyśmy się za robotę. Tata nigdy nie miał nic przeciwko temu, że Lily przesiadywała całe dnie u nas i czasami zostawała na noc. Rodzice Lily byli całymi dniami w pracy, a my obydwie jedynaczki no to coś trzeba robić!
- Ja się musze zbierać... Zadzwonię do ciebie. Do widzenia! - oznajmiła radośnie Lily.
- Pa! - odpowiwdzieliśmy chórkiem.
- Gdzie mama? - spytał jak zostaliśmy sami.
- Nie wiem...
Na te słowa drzwi do domu się otwarły i mama weszła do kuchni. Uśmiechnięta i rozpromieniona.
- Gdzie byłaś?! - nie wytrzymałam.
- Spokojnie... Idź do siebie słońce ja musze porozmawiać z twoim ojcem.
Bez słowa poszłam do siebie. Była u niego. U swojego kochanka wiedziałam tylko, że jest nieźle nadziany. Każda wspólna rozmowa taty i jej zwiastywała nieunikniony rozwód. Może i lepiej... Ehh...
Około 13 zeszłam na dół
- Jedziesz ze mną do mechanika? - spytał tata.
- No pewnie - wesoło rzuciłam i wyszłam z nim z domu.
Od dziecka uwielbiałam jeździć autem. Do mechanika mieliśmy gdzieś z pół godziny drogi. Jasne był bliżej, ale tata stwierdził, że tamten jest o wiele lepszy.
- Jak byłem teraz na delegacji to poznałem kolesia, którego brat prowadzi ten warsztat. Mają tam najlepsze części! - opowiadał.
- Zabierzesz mnie kiedyś ze sobą? - spytałam błagająco.
- Do Tokio lecę znowu za dwa tygodnie...
- Mam wtedy wolną środę, czwartek, piątek no i weekend! - oznajmiłam podekscytowana.
- Spytam się czy mogę Cię zabrać.... Raczej będziesz mogła lecieć - odpowiedział.
Nigdy tam nie byłam, a tata mi tyle mówił o Tokio i Japonii. Tak bardzo się cieszyłam, że tam polecę.
U mechanika było pełno aut. Salon... Pierwsza klasa.
Tata porozmawiał z jakimś japończykiem, tym bratem jego znajomego. Mężczyzna skierował nas w inną cześć salonu.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - spytał mężczyzna.
Liam...o nie! Stałam wryta. Rozmawiał z moim tatą, jakby mnie tam nie było.
-... To ja wrócę za godzinę. Elizabeth nie przeszkadzaj - rzucił i wyszedł.
Tylko tyle usłyszałam z ich rozmowy.
- Miło Cię znowu widzieć - przywitał się kiedy tata wyszedł.
- Ciebie również...
- Poczekaj idę po wasze auto.
Po chwili wjechał naszym atutem do warsztatu. Zaparkował nad tą taka wielką dziurą i wyszedł z auta.
- Widzę, że jesteś trochę zaskoczona moją obecnością tutaj
- Troszkę - odpoedziałam.
- Luke mi mówił, że idzie dzisiaj na randkę z Twoją przyjaciółką - szukał czegoś w skrzynce z narzędziami.
Miał na sobie stare, luźne jeansy, buty robocze i biały podkoszulek, poplamiony w kilku miejscach od smaru, który ukazywał jego mięśnie. Z tylnej kieszeni zawisła czerwona bandama, która jak widać służyła mu jako ścierka.
- Tak..
- Hej! Jest dorosła spokojnie.. Bo jest nie?
- Tak, mamy po 19 lat - odpowiedziałam.
Liam wskoczył pod samochód i zajął się naprawą.
- Możesz podać mi... Jakby ci to wytłumaczyć.... Długi klucz.. Chyba leży na stoliku - poprosił.
- Proszę. Chyba ten... - podałam mu.
- Dziękuję. Będą z ciebie ludzie!
Zaśmiałam się sama do siebie.
Liam starał się mnie zgadywać na tyle ile mógł. Bądź co bądź chciałam żeby to auto było dobrze zrobione, też czasami z niego korzystam. Okazał się naprawdę miłym facetem. Pomyślałam, że Luke też nie może być taki zły skoro się przyjaźnią.
- Jestem! - usłyszałam głos taty.
- Świetnie. Już skończyłem! - oznajmił Liam i wygramolił się z pod auta.
- Super! Elizabeth Cię nie znudziła? Czasami jest bardzo nieśmiała...
- Dzięki tato... - wyszeptałam przez zaciśnięte zęby.
- Naprawdę?! Bardzo dobrze nam się rozmawiało... Jakbyśmy już mieli tą pierwszą stresującą rozmowę za sobą! - zażartował.
Co za... Dobrze, że mój tata odebrał to jak żart! Jeszcze by się dowiedział o tej imprezie....
- No nic dziękujemy i do zobaczenia!
Pożegnaliśmy się i tata poszedł zapłacić. Trzeba przyznać oddalił dobrą robotę. Auto jechało znacznie lepiej niż poprzednio.
Kiedy dojechaliśmy do domu było po 15:00. Mama nadal siedziała w salonie. Gdy chciałam iść do siebie tata zatrzymał nie w salonie.
- Załatwiłeś wszystko? - spytała.
- Tak...
- O co chodzi? - nie chciałam zbędnie zwlekać.
- Aniołku... Rozwodzimy się... - powiedział tata.
Nie zdziwiło mnie to. Byłam już na to przygotowana.
- Kiedy? - zapytałam wręcz nie wzruszona.
- Tata załatwił rozprawę na poniedziałek po południu - odpowiedziała.
Szybko. No ale tata miał wszędzie znajomości. Może i lepiej. To wszystko nie będzie się tyle ciągnąć.
O 17:00 zadzwoniła do mnie Lily.
Bardzo się o nią martwiłam, ale nie wiedzieć czemu Liam trochę mnie uspokoił. Lily ciągle nawijała o tym jak bardzo jest podekscytowana i jak bardzo się nie może już doczekać. Z cierpliwością ją wysluchiwałam i dodawałam otuchy, na tyle ile potrafiłam.
Rozmowę zakończyłyśmy punktualnie o 18:00 kiedy przyszedł Luke.
Nudziło mi się trochę. Pograłam na gitarze, posłuchałam muzyki i nie widziałam co mam ze sobą zrobić. Nagle przyszedł sms.
Od: Numer nieznany
Hej! Masz ochotę jutro gdzieś wyskoczyć?
Liam xx
Do:Liam
Hejka. Jasne... Czemu nie :)
Od:Liam
Czekaj o 17:30 przy tej kawiarni niedaleko warsztatu
Do:Liam
Jasne
Dopiero po chwili zrozumiałam co zrobiłam. Chciałam od razu zadzwonić do Lily, ale nie chciałam jej przeszkadzać.
Umówiłam się z facetem, którego w ogóle nie znam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz