środa, 18 marca 2015

Rozdział 1

    Zajęcia skończyły się o 15:30 jak zawsze w piątki. Szłam do domu dość szybkim krokiem. Było wietrzenie i zimno, a ja nie chciałam być znowu chora. Lily ciągle nie odbierała ode mnie telefonu... Mimo woli szłam coraz szybciej. Ta dzielnica nie należała do najbezpieczniejszych. Bałam się tędy sama chodzić.
      Po pół godzinie była już w domu. Pustym jak zawsze o tej porze. Tata był w delegacji w Tokio, a mama... Mało mnie to. Tak bardzo cieszyłam się, że to już piątek.
Rzuciłam torbę w kont i poszłam wziąść prysznic. Od razu umyłam też głowę. Z rozpuszczonymi mokrymi włosami poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty. Ciągle czekałam na jaki kolwiek znak życia od Lily. Miała tendencje to nie odzywania się do mnie przez jakiś czas, a potem jak gdyby nigdy nic wracała.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Leniwie wstałam od stołu i poszłam otworzyć. Lily. Od razu wparowała cała podekscytowana do mojego domu.
- Słuchaj! Nie uwierzysz! - zaczęła cała podekscytowana.
- No dajesz...
Przeniosłyśmy się do kuchni, gdzie zajęłam swoje poprzednie miejsce.
- Rozmawiałam z Sam, wiesz ta blondynka co chodzi ze mną na dodatkowy francuski. No i ona ma niezłe wtyki. Dzisiaj jest impreza u... No mniejsza o to. Słuchaj to jest impreza życia! I ona może zaprosić kilka osób, wiec podałam nas. No... I ona zadzwoniła gdzie trzeba i jesteśmy na liście zaproszonych!!! Nie musisz dziękować - powiedziała prawie na jednym wdechu.
- Nigdzie nie idę - odparłam krótko.
- Czy ty słyszałaś co ja do ciebie powiedziałam?!
Przewróciłam oczami i wzięłam się za zmywanie.
- Dobra, a więc idę sama... Będziesz mnie mieć na sumieniu...
Szantaż.. Wiedziałam, że tak czy siak po nią tam pójdę bo będę się zamartwiać.
- Na którą? - spytałam zrezygnowana.
- 21:30 zaczną się wszyscy schodzić! - odparła nie ukrywając radości.
Zbliżała się 17:00... Sporo czasu.
- Okay....

      Dom... Willa była ogromna! Stałyśmy od 15 minut w kolejce wstępu. W końcu przyszła nasza kolej. Powiedziałyśmy swoje nazwiska, a ochroniarz od razu na wpuścił.
Na podjeździe było pełno sportowych aut. No nieźle... Wnętrze budynku było urządzone nowocześnie i bogato... Bardzo BOGATO. Postanowiłyśmy skierować się w stronę barku.
- Witajcie! My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Luke - przedstawił się chłopak który wcześniej rozmawiał z barmanem.
- Jestem Lily, to moja przyjaciółka Elizabeth - przedstawiła nas Lily.
- Miło mi. Witam w naszych skromnych progach! O Elizabeth pozwolisz, że porwę twoją przyjaciółkę do tańca? Spokojnie oddam ją w stanie nie naruszonym. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a Lily chwyciła go za rękę i zniknęli w tłumie.
Postanowiłam pójść na dwór. Ten dom był wypchany ludźmi po brzegi. Nagle poczułam coś zimnego na swojej koszulce. Przede mną stał dość wysoki, umięśniony (przystojny!!!) facet.
- Przepraszam!
- Yy nic się nie stało... - wymamrotałam, nawet nie wiem czy usłyszał, przez muzykę dudniącą z głośników.
Chwycił moją rękę i pociągnął za sobą. Sprawnie przepchał się przez tłum ludzi, a inni sami ustępowali mu miejsca. Musiał być kimś. Znaleźliśmy się na piętrze, gdzie muzyka trochę ucichła.
- Mogę wiedzieć gdzie idziemy? - spytałam.
- Spokojnie...
Cóż za wyjaśniająca wszystko odpowiedź.
Otworzył drzwi do pokóju, a ja weszłam za nim.
- Tomlinson!!! Stary nie masz swojego pokoju? - na łóżku leżał facet gdzieś w moim wieku i obściskiwał się z jakąś laską.
- O wybacz przyjacielu! Już wam wychodzimy... Jeszcze masz parę gumek wiec luz
Bezczelny dypek... Co on sobie myśli. Owy Tomlinson wyszedł ze swoją lalunią.
- Przepraszam Cię za to...
- Czego ode mnie chcesz? - spytałam prosto z mostu.
Nic nie odpowiedział. Podszedł do szafki i wyciągnął z niej T-shirt.
- Proszę.. W ramach przeprosin za tą bluzkę - wręczył mi ją.
Okay... Tego się nie spodziewałam.
- Dziękuję...
- Przymierz - powiedział i odwrócił się tyłem.
Ściągnęłam bluzkę i założyłam jego.
- Już?
- Mhm.. Jeszcze raz dziękuję - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
- Jestem Liam
- Elizabeth
- Co taka dziewczyna jak ty, robi tu? - spytał opierając się o szafkę.
Wyglądał tak seksownie!
- Jestem tu z przyjaciółką. Tańczy z... Luke. O tak Luke miał na imię - odpowiedziałam.
- O Luke...
- Mam się bać?
- Nie... Chyba mogłabyś jakby to był Zayn, albo Lou, którego już poznałaś, ale Luke.. Będzie ok - stwierdził.
Nie wiem czy to mnie jakoś pocieszyło. Właśnie Lily!
- Wybacz ale pójdę już - oznajmiłam.
- Jasne.. Coś czuje, że spotkamy się jeszcze - odparł i uśmiechnął się do mnie.

    Nigdzie nie mogłam znaleźć Lily, aż w końcu zobaczyłam ją przy barku. Od razu zaczęłam się do niej przepychać.
- Wszędzie Cię szukałam - zaczęłam.
- Ja ciebie też. Ej nie uwierzysz jaki Luke jest boski....
Muzyka ucichła. Ludzie zeszli ze schodów. Został tam tylko jeden mężczyzna. Miał rozpietą koszule. Miał różne tatuaże. Nie widziałam co przedstawiają, stałam za daleko.
- Słuchajcie ludzie, jak zawsze byliście cudowni. To był zaszczyt gościć was tu! Ale wszystko co dobre szybko się kończy! Na dzisiaj to tyle kochani... Do zobaczenia
Wszyscy szybko skierowali się to wyjścia. Każdy się rozproszył.
     Kiedy byliśmy jakieś pięć minut od willi zobaczyłyśmy samochód policyjny. Zatrzymał się po drugiej stronie. Nie powiem trochę się byłam.
- Dobry wieczór - powiedziałyśmy uprzejmie.
- Dobry wieczór dziewczyny. Uważajcie na siebie i bezpiecznej drogi - odpowiedział jeden funkcjonariusz.
- Dziękujemy!
Spojrzałam na Lily. Widziała, że czeka ją poważna rozmowa ze mną.        
     Nocowała u mnie. Całą drogę się do niej nie odzywałam. Poszłam wziąść prysznic na piętrze, a ona na parterze.
- Lily.. Kim oni są? - spytałam spokojnie siadając na łóżko.
- Nie wiem! Jejku przeżywasz. To chyba ja powinnam pytać skąd i od kogo masz tą bluzkę!
- Od Liama. Wylał na mnie picie i wzamian dał mi tą bluzkę - odpowiedziałam szczerze.
Ona zamilkła. Nie chciałam się z nią kłócić.
- Jaki jest ten Luke? - spytałam.
- Super! Jejku dziewczyno no... Ideał po prostu!...
Wyłączyłam się... Nie wiedzieć czemu myślałam o nim. Liam... Ładne imię. Ciągle miałam widok jego opierającego się o tą szafkę. Sama nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Obudziły mnie dopiero promienie słoneczne następnego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz